Nasz serwis internetowy może wykorzystywać ciasteczka, które służą identyfikacji Twojej przeglądarki podczas korzystania z naszej strony, abyśmy wiedzieli jaką stronę Ci wyświetlić.
Ciasteczka nie zawierają żadnych danych osobowych. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.

Egipska kuchnia i zwyczaje stołowe

Turysta przybywający na wakacje nie ma w zasadzie szans na poznanie prawdziwych egipskich smaków. Hotelowe kuchnie starają się serwować jak najwięcej dań zbliżonych do europejskich, co satysfakcjonuje wiele osób.

Szczególnie wielbiciele słodyczy mogą czuć się usatysfakcjonowani. Już na śniadanie podaje się świeże, słodkie ciasteczka, posypane obficie cukrem, polane czekoladą lub różowym lukrem.  Ja niestety, nie lubię słodyczy. Pozostaje mi wobec tego jajo sadzone lub jajecznica, ewentualnie ser. Bardzo lubię gibna beida  – twarożek przypominający w smaku grecką fetę. Wędlin nie ma. Jest tylko pokrojony w plasterki granulat sojowo – paprykowy o nijakim smaku, udający wędlinę.

egipt 03Przy stoliku obok egipska rodzina pałaszuje puree z brązowego bobu czy fasoli, polane olejem i przyprawione sokiem z limonki. Kiedyś wydawało mi się, że nie byłabym w stanie tego przełknąć, a jednak z czasem przyzwyczaiłam się. Typowe egipskie śniadanie to: fool, babaganog i tamina, czyli puree z bobu, kotlety z bobu i marynowany bakłażan. To bardzo zdrowe potrawy i sycące. Po takim posiłku można poczuć się sytym przez ładne parę godzin. Należy dodać jeszcze, że jada się z jednego naczynia stojącego na środku stołu, maczając w nim kawałki chleba. Wszystko to oczywiście należy czynić prawą ręką. Używanie lewej ręki przy stole jest niewybaczalną gafą, gdyż ręka ta uważana jest za nieczystą.

Wielu moich egipskich znajomych jada na śniadanie tamr with laban – nasiona palmy zalane mlekiem. Nie znam niestety smaku tej potrawy, bo jeszcze się nie odważyłam spróbować.

egipt 04Po jadalni hotelowej snuje się we wszystkie strony cały zastęp kelnerów. Przeciskają się między stolikami, trącając jedzących gości. Nie wiem dlaczego jest ich tak wielu, bo właściwie nie wiedzą po co są. Rozglądają się bezmyślnie i ewentualnie odnoszą brudne talerze do kuchni. Nie przygotowują stołów dla kolejnych, przybywających konsumentów.

Przywołuję jednego z nich, pokazuję mu stolik, od którego właśnie odeszli najedzeni turyści. Poplamiony biały obrus, na nim bordowa serweta gęsto upstrzona okruchami bułki. Nie ma sztućców, ani papierowych serwetek. Patrzy na mnie pytająco i nie wie o co mi chodzi. W końcu sama strzepuję okruchy na podłogę, idę po sztućce i serwetkę.

Kelner zrozumiał moje intencje, ale odwrócił się i poszedł. Uznał bowiem, że sama sobie poradziłam, więc nic tu po nim.

egipt 02Nie jestem bardzo mięsożerna, ale po tygodniu zaczynam tęsknić za plasterkiem szynki, grzaną parówką, a nawet kotletem schabowym. W muzułmańskim kraju, nie mam szans na kęs wieprzowiny. W islamie mięso wieprzowe jest zakazane, bo tak objawił Allah w Koranie:

„O wy, którzy wierzycie! Jedzcie dobre rzeczy, którymi was obdarzyliśmy i dziękujcie Bogu, jeśli go czcicie! On zakazał wam tylko: padliny, krwi i mięsa wieprzowego i tego co zostało złożone na ofiarę czemuś innemu niż Bogu…”.
(Koran, 2:172-173)

Kurczak serwowany jest codziennie na różne sposoby. Ten skromny i mało szlachetny ptak zrobił – jak widać – karierę światową. Jest też gulasz z wołowiny, albo kofty – podłużne kotleciki z mięsa wołowego. Nieraz podaje się wątrobę wołową (leva) duszoną w wodnistym sosie, albo ułożone w szereg na blasze gołębie. Tego nie jadam – gołąb w żaden sposób nie jest dla mnie stworzeniem przeznaczonym do spożycia.

Egipska tahina czyli sos ze zmielonego sezamu smakuje mi jak zaprawa murarska i tak samo zresztą wygląda. Za to Egipcjanie za nim przepadają. Maczają w nim z zachwytem kawałki chleba. Tahinę dodaje się do wszystkich niemal sałatek. Niezbędnym składnikiem sałatek jest zielenina o nazwie garger. Rzeczywiście jest bardzo smaczna.

egipt 01Czasem  zdarza mi się jadać coś na mieście, gdy spotykam się z moimi egipskimi przyjaciółmi. Kto wrażliwy, nie powinien w ogóle chodzić do restauracji. Może być niekiedy bardzo zaskoczony. Tak mi się właśnie zdarzyło, kiedy na ścianie zauważyłam beztrosko pełzającą jaszczurkę. Nie  wiem, czy w Egipcie istnieje coś na kształt naszego Sanepidu.

Przysmakiem, który uwielbiam jest chałwa egipska. Można ją kupić w każdym sklepie, jest stosunkowo tania i w bardzo szerokim asortymencie smakowym. No i nic nie pobije czarnej herbaty. Gorąca, mocna, dobrze posłodzona, świetnie gasi pragnienie w czterdziestostopniowym upale, bardziej niż karkade – wywar z hibiskusa, podawany na zimno. Polecam jeszcze świeży, schłodzony sok z mango, a wielbicielom wyszukanych, egzotycznych smaków – sok z trzciny cukrowej.

 

 

Napisał:

avatar

Nauczycielka przedmiotów humanistycznych i artystycznych z wieloletnim doświadczeniem, która nie uważa, że uczenie cudzych dzieci jest przekleństwem

Brak komantarzy.

Zostaw odpowiedź

Komentarz