Nasz serwis internetowy może wykorzystywać ciasteczka, które służą identyfikacji Twojej przeglądarki podczas korzystania z naszej strony, abyśmy wiedzieli jaką stronę Ci wyświetlić.
Ciasteczka nie zawierają żadnych danych osobowych. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.

Niekoniecznie mobbing, ale…

Mobbing to stosunkowo nowa nazwa zjawiska na rynku pracy – zjawiska, które istnieje od dawna, ale nie było zdefiniowane prawnie i nie było sankcji, które mogłyby temu procesowi przeciwdziałać.

Sprecyzowanie, czym jest mobbing, jest dość płynne: ,,działania lub zachowania dotyczące bądź skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu i zastraszaniu. Ich celem może być poniżenie, ośmieszenie, izolowanie lub wyeliminowanie z zespołu”.

Sprawy o udowodnienie mobbingu są bardzo trudne. Ciężar zgromadzenia odpowiednich dowodów spoczywa na pracowniku. Zanim wniesie powództwo powinien podjąć działania, które pozwolą mu udokumentować naganne sytuacje i zachowania w miejscu pracy.

W tym celu powinno się notować każde naganne zachowanie mobbera, nazwiska osób, które dopuszczają się nadużyć i szczegóły ich zachowania. Dowodem mogą również być e – maile, smsy, nagrane na dyktafon czy kamerę rozmowy, spotkania oraz pobrane przez pracownika zwolnienia lekarskie.

W postępowaniu sądowym pracownik może wnioskować o przesłuchanie konkretnych osób w charakterze świadków, co praktycznie jest dość trudne, zwłaszcza jeśli te osoby nadal są pracownikami firmy.

Działania typu terror psychiczny, nękanie i zastraszanie w czystej postaci zdarzają się dość rzadko, ze względu na swoją, stosunkowo, ciężką wagę gatunkową.

Nie mniej jednak coraz więcej osób czuje się źle w pracy. Dlaczego?

Parę dni temu spotkałam znajomą idącą do pracy. Idącą – to może za dużo powiedziane, raczej wlokła się jak żółw. Wyglądała na niezdrową i zmęczoną. Mówię, że przydałoby się jej parę dni odpoczynku. I sprowokowałam niechcąco. Jak z zaklejonej prowizorycznie rury wylał się strumień goryczy:

,,Jak wezmę zwolnienie chociaż na parę dni, po powrocie poczuję się jak wylogowana. Moje zdania zostaną przydzielone innym osobom, a szef będzie mi usiłował udowodnić, że ja to robiłam byle jak, a teraz wszystko wykonane jest wzorowo i powinnam brać przykład z koleżanek. A ja nic nie robię byle jak. Wprost przeciwnie! Robotę zabieram do domu i swój wolny czas jej poświęcam. Nawet w nocy pracuję. Mało śpię.

Moje nowe pomysły szef traktuje jak idiotyzmy i fanaberie. Ale kiedy koleżanka zaproponowała jeden z moich pomysłów, uznał że to jest rewelacja.

W pracy staram się nie rozmawiać na tematy prywatne, nawet w czasie przerw śniadaniowych, zresztą głowę mam zaprzątniętą pracą. Boję się, że nie zdążę wywiązać się na czas. Słucham tylko jak koleżanki relacjonują imieniny znajomych, wyjazdy rodzinne, dyskutują o jedzeniu, przepisach, zakupach, modzie. Szef nie ma im tego za złe, bo potrafią się przymilać i szef je lubi. Ja potakuję tylko grzecznie głową, bo gdybym włączyła się do dyskusji, zarzucono by mi, że jestem nieprofesjonalna i lekceważę sobie obowiązki. Ach, w ogóle, odnoszę wrażenie, że nie tylko źle pracuję, ale źle patrzę, źle siedzę, źle mówię, nawet źle idę korytarzem. Czuję się, jakbym była beznadziejnym fachowcem. A każdego rana modlę się, żeby mnie tylko nie spotkało coś niemiłego. Dzień bez przykrości jest dla mnie wielką wygraną. Przynajmniej nie wytrąca mnie z równowagi. Nie wiem, jak długo jeszcze jestem w stanie wytrzymać. Czuję się jak wrak, albo śmieć!”

- Powinnaś wnieść powództwo do sądu, że jesteś poddawana mobbingowi! – doradzam idiotycznie.

- Coś ty! Zwariowałaś?! I jak to udowodnię? Przecież nie mam żadnych dowodów, ani e – maili, ani smsów! Niczego! A świadków! Łatwiej znaleźć żabę na środku pustyni, niż kogoś, kto zechce zaświadczyć! – odpowiedziała.

- To zwolnij się i znajdź pracę gdzieindziej! – równie idiotycznie doradziłam.

- I kto przyjmie do pracy kobietę w średnim wieku, kiedy młodzi ludzie z kwalifikacjami są bezrobotni?

Postanowiłam już nie udzielać rad, by nie wypaść jeszcze bardziej idiotycznie. Zresztą pomysłowość mi się wyczerpała.

 

 

 

Napisał:

avatar

Nauczycielka przedmiotów humanistycznych i artystycznych z wieloletnim doświadczeniem, która nie uważa, że uczenie cudzych dzieci jest przekleństwem

Brak komantarzy.

Zostaw odpowiedź

Komentarz