Nasz serwis internetowy może wykorzystywać ciasteczka, które służą identyfikacji Twojej przeglądarki podczas korzystania z naszej strony, abyśmy wiedzieli jaką stronę Ci wyświetlić.
Ciasteczka nie zawierają żadnych danych osobowych. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.

„Oferujemy państwu unikatowe i jedyne w swoim rodzaju…” pułapki zakupów podczas prezentacji

Odbierasz telefon. W jego słuchawce słyszysz głos sympatycznej pani, która zaprasza cię na pokaz unikatowych naczyń do gotowania. Spotkanie ma się odbyć całkiem niedaleko twojego domu, w godzinach popołudniowych. Dlaczego miałabyś nie skorzystać i nie zrelaksować się po ciężkim dniu w pracy, przy filiżance dobrej kawy? Dodatkowym atutem prezentacji jest upominek, który otrzymuje każdy jej uczestnik. Cena garnków jest może nieco wysoka, ale czy można oszczędzać na zdrowiu? Kupujesz, wracasz do domu i okazuje się, że wcale ich nie potrzebowałaś, a podobne naczynia można nabyć w zasadzie za kwotę kilka razy mniejszą. Niestety umowa została już zawarta, możesz więc zamknąć się w sypialni i wyrzucać sobie naiwność albo … możesz je po prostu zwrócić. Ile jednak osób zna swoje prawa dotyczące kupna towaru poza lokalem przedsiębiorcy?

Problem sprzedaży towarów podczas prezentacji jest, od pewnego czasu, dosyć często dyskutowany. Na takie spotkania jesteśmy zapraszani drogą telefoniczną. Czasami często jest odmówić, a bywa, że po prostu mamy ochotę się na nich znaleźć. Niestety, wchodząc na taki pokaz musimy mieć świadomość, że zazwyczaj jesteśmy na przegranej pozycji względem prowadzących spotkanie. Są oni bowiem doskonałymi manipulatorami, którzy doskonale wiedzą jakich technik użyć, by ich cel, czyli sprzedaż, został osiągnięty. W pokazach biorą udział z reguły osoby starsze, które są najbardziej podatną grupą na wpływ drugiej osoby. Jakie techniki manipulacji są stosowane podczas prezentacji?

Pierwszą z nich jest zasada wzajemności. Osoby zaproszone na prezentację otrzymują niewielki upominek w ramach podziękowania za przybycie. Kawa, słodki poczęstunek – atmosfera jest bardzo przyjemna. W momencie proponowania nam zakupu, ciężko jest więc odmówić. Otrzymaliśmy przecież od firmy pewien prezent, nie chcemy więc pozostawić po sobie złego wrażenia. Naczynia są drogie, ale wiele osób poświęci swoje pieniądze, aby nie splamić się w oczach charyzmatycznego prowadzącego.

No właśnie, prowadzący. To od jego osobowości i umiejętności marketingowych, a właściwie manipulacyjnych, zależy najwięcej. Posiada on kilka odpowiedzi na każdy nasz argument sprzeciwiający się zakupowi. Prowadzący z całym przekonaniem opowiada o tym, że korzystanie ze zwykłych garnków może prowadzić do ciężkich chorób. Zakup oferowanych przez niego naczyń, niczym zbawienie, pozwala na zachowanie zdrowia. W jego głosie zawieszone jest retoryczne pytanie: czy warto oszczędzać na zdrowiu? Wiadomo, nie warto, dlatego wiele osób decyduje się na zakup najdroższych w życiu urządzeń do gotowania.

Jeżeli nawet nie stać nas na kupno naczyń, nie martwmy się. Podczas pokazu okaże się, że jednak możemy sobie na to pozwolić. Prowadzący poinformuje nas, że nabycie prezentowanego produktu, możliwe jest również w ratach. 200zł miesięcznie brzmi lepiej niż 4000zł jednorazowo. A fakt, że raty są często wysoko oprocentowane, kto by się w takiej chwili o to martwił?

I na koniec sztandarowa zagrywka – cena. „Uważacie Państwo, że 4000zł za prezentowane naczynia to dużo? Cena regularna wynosi 8000zł.” I jak tu nie skorzystać z tak atrakcyjnej oferty? Wiele osób nie darowałoby sobie tego do końca życia. Każdy lubi okazje, a już na pewno takie. A przecież jeszcze naczynia są wytrzymałe, unikatowe… KUPUJĘ!

Firmy oferujące produkty podczas prezentacji, od pewnego czasu są pod lupą Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Faktyczna wartość naczyń, czy też innych towarów, często stanowi ułamek ceny przez nie oferowanych. Zawarcie umowy nie jest jednak czynnością nieodwołalną. Zgodnie z polskim prawem, mamy możliwość odstąpienia od umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorcy w ciągu 10 dni. Należy wówczas złożyć pisemne oświadczenie o odstąpieniu od umowy. Jeżeli nie jesteśmy w stanie dostarczyć  go bezpośrednio do siedziby firmy, najlepiej wysłać je listem poleconym za potwierdzeniem odbioru. Zakupiony produkt musimy odesłać w ciągu 14 dni. Jeżeli przy zakupie skorzystaliśmy z kredytu konsumenckiego, informację o odstąpieniu od umowy trzeba wysłać również do banku.

Co jeśli termin pozwalający na rezygnację już minął? Wówczas nasza sytuacja jest bardziej skomplikowana. Należy bowiem udowodnić, że zostaliśmy wprowadzeni w błąd, który skłonił nas do zakupu, cena jest niewspółmiernie wysoka, zostaliśmy poddani manipulacji, itd. Osoby, które czują się oszukane, mogą liczyć na pomoc miejskiego lub powiatowego rzecznika konsumentów (adresy można znaleźć na stronie www.uokik.gov.pl).

Firmy prowadzące sprzedaż bezpośrednią, zawsze bronią się przed odstąpieniem konsumenta od umowy. Niejednokrotnie dzwonią i używają wszelkich sposobów, aby nie doszło do jej udaremnienia. Należy być konsekwentnym w swoim działaniu i po raz drugi nie pozwolić wmanewrować się w niekorzystną sytuację. Najlepiej jednak nie korzystać z zaproszeń na prezentacje, a powtarzające się próby kontaktu – szybko ucinać.

Napisał:

avatar

Absolwentka Administracji Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Tworzy własną biżuterię oraz kocha śpiewać podczas jazdy samochodem.

3 Komentarzy do “„Oferujemy państwu unikatowe i jedyne w swoim rodzaju…” pułapki zakupów podczas prezentacji”

  1. avatar Marit pisze:

    A czy jest jakiś sposób, żeby pozbyć się natrętnych telemarketerów. Dzwonią o różnych porach i zapraszają, najczęściej na pokaz kołder lub pseudomedyczne badania.

    • avatar Natalia Reja pisze:

      Najlepiej rozważnie dysponować numerem stacjonarnym. Można go zastrzec w taki sposób, by nie był publikowany w żadnych spisach czy książkach telefonicznych. Gorzej z firmami, które już mają nasz numer. Trzeba szybko kończyć rozmowę. Telemarketerzy raczej nigdy nie kończą sami, dlatego wdawanie się w dyskusję nie ma sensu. Lepiej zapobiegać, bo leczenie w tym przypadku jest trudne.

  2. avatar Aśka pisze:

    Czasami wystarczy zapytać skąd Pan/ Pani ma mój nr telefonu? Kto jest administratorem moich danych itp.?
    Telemarketerzy nie lubią takich pytań.
    Jeśli odpowiedzą kto jest administratorem naszych danych to jest szansa na usunięcie nas z bazy.

Zostaw odpowiedź

Komentarz