Nasz serwis internetowy może wykorzystywać ciasteczka, które służą identyfikacji Twojej przeglądarki podczas korzystania z naszej strony, abyśmy wiedzieli jaką stronę Ci wyświetlić.
Ciasteczka nie zawierają żadnych danych osobowych. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.

Uprzejmość w wersji brytyjskiej

Jest taki dowcip rysunkowy, w którym dżentelmen w meloniku spaceruje sobie z pieskiem brzegiem Tamizy. Z wody dobiega przeraźliwe wołanie tonącego człowieka: Help! Mężczyzna nawet nie odwraca głowy. Na drugim obrazku wołanie o pomoc brzmi mniej więcej tak: Przepraszam bardzo szanownego pana, ale zastanawiam się, czy nie miałby pan nic przeciwko temu, żeby mi pomóc, jeśli to, oczywiście nie problem.. Mężczyzna z uśmiechem podaje tonącemu koło ratunkowe.

Dlaczego Anglicy uchodzą za wzór dobrych manier? Przecież słowo dżentelmen (ang. gentleman) pochodzi z języka angielskiego i w Wielkiej Brytanii długo ograniczało się do mężczyzn posiadających godność para czyli szlachty właściwej objętej zasadą wzajemnej równości. W odróżnieniu od innych stanów, otrzymywali oni edukację, której nieodłącznym składnikiem były dobre maniery. Dzisiejsze pojęcie oznacza mężczyznę o dobrym, uprzejmym i wspaniałomyślnym zachowaniu.

Jest jeszcze druga historyjka, która doskonale ilustruje angielski sposób bycia. W deszczowy londyński dzień wszyscy mężczyźni osłaniają się wielkimi parasolami, które ograniczają im pole widzenia i sprawiają, ze ciągle na kogoś wpadają. Wtedy na całej ulicy słychać głośne i magiczne I’m sorry…I’m sorry…W końcu jakaś, potrącona kolejny raz, krewka latynoska zatrzymuje się i mówi dosadnie: zamiast ciągle przepraszać, proszę  po prostu trochę uważać!

Używanie olbrzymiej ilości popularnych zwrotów grzecznościowych należy do kultury języka angielskiego. Każda prośba, nawet w sklepie, powinna być zakończona słówkiem please, a otrzymanie czegokolwiek trzeba okrasić podziękowaniem thank you. Nie do pomyślenia jest pominięcie I’m sorry, nawet, jeśli to ktoś inny nadepnie ci nogę! Do tego dodajemy mnóstwo uśmiechów, które są równie ważne w uprzejmości, jak słowa.

Jeśli nie masz wiedzy dotyczącej takich niuansów kulturowych, możesz przeżyć szok!

Znam małżeństwo Angielki i Rosjanina, które zmarnotrawiło wiele czasu na dogadanie się w kwestii dobrych manier, zanim zorientowali się, jak bardzo się różnią. Ona obrażała się, gdy narzeczony mówił: nalej mnie czaj, bez żadnych proszę i czy mogłabyś, on czuł się jak wiejski głupek zmuszony do nieustannego szczerzenia zębów, bo w Rosji uznaje się takie osoby za niespełna rozumu. Trudność sprawiało mu też chwalenie w towarzystwie jakiegoś niejadalnego dania, ponieważ uważa, że zjedzenie go było już wystarczającym poświęceniem. Wolałabyś, żeby twoi goście kłamali? W Rosji to niemożliwe, i rzeczywiście już przy pierwszej wizycie teściowa powiedziała Alison, że jej zupa jest za słabo przyprawiona.

Teraz małżonkowie mają w domu umowę. Jeśli Mikołaj mówi po rosyjsku, to jest to nadal zwykłe: nalej mnie czaj, ale jeśli rozmawiają po angielsku, to obowiązuje: please, thank you i uśmiech.

 

 

 

 

 

Napisał:

avatar

Absolwentka Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych i Filologii Angielskiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Metodyk, językoznawca i nauczyciel dzieci i dorosłych.

3 Komentarzy do “Uprzejmość w wersji brytyjskiej”

  1. avatar Renata pisze:

    Co za dużo to niezdrowo, ale z drugiej strony szkoda, że w naszym kraju ludzie nie są nawet w połowie tak uprzejmi jak Anglicy.

  2. avatar anna55 pisze:

    Myślę, że w Polsce kulturalni ludzie nie są wcale gorzej wychowani. Po prostu ten obraz rozmywa się nieco, okraszony zwyczajami bardzo młodych ludzi i sceny politycznej królującej w środkach przekazu.

  3. avatar romana pisze:

    A MNIE SZKODA ,ZE TO TYLKO TAKA ZWYCZAJOWA , KULTURALNA NASKÓRKOWOŚC , POD KTÓRĄ NIE KRYJE SIĘ PRAWDZIWIE GŁĘBSZY, ŻYCZLIWY STOSUNEK DO BLIŻNIEGO . TO TYLKO ZDAWKOWE FORMY.NIE POPADAJMY W KOMPLEKSY-( NIE MYLIC Z CHAMSTWEM ).

Zostaw odpowiedź

Komentarz