Nasz serwis internetowy może wykorzystywać ciasteczka, które służą identyfikacji Twojej przeglądarki podczas korzystania z naszej strony, abyśmy wiedzieli jaką stronę Ci wyświetlić.
Ciasteczka nie zawierają żadnych danych osobowych. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.

Walentynki – festiwal miłości czy tandety?

Wybór należy do ciebie. Można skorzystać z gotowej oferty i kupić zapakowany prezent i skomponowany bukiet, a można wybrać upominek samodzielnie. Wystarczy zarezerwować stolik w restauracji i zdać się na szefa kuchni, a można samemu wyczarować pełną afrodyzjaków kolację. Musimy, oczywiście, brać pod uwagę swoje umiejętności kulinarne i organizacyjne, a także zasobność portfela, żeby próby przygotowania niespodzianki nie skończyły się tragicznie…

Jakikolwiek byłby nasz wybór, to będziemy wśród 60 proc. Polaków, którzy zamierzają wziąć czynny udział w Walentynkach, czyli kupić prezent, wyjść na kolację lub wysłać kartkę. W sposobach świętowania nie różnimy się zbytnio od Amerykanów, bo w europejskiej tradycji popularne jest wręczanie określonych przedmiotów. Wielka Brytania staje się w tym dniu królestwem kartonowych serc z wizerunkiem Romeo i Julii, Walijczycy obdarowują się drewnianymi łyżkami ozdobionymi serduszkami, kluczykami i kłódkami, a Francja utrzymuje swoją niezachwianą reputację kraju miłości szampanem i wykwintnym jedzeniem.

All you need is love!

Wszyscy radykalni przeciwnicy Walentynek powinni poznać chrześcijańską genezę tego święta. Patron zakochanych, ksiądz Walenty, żył w III wieku w Rzymie. Tam naraził się panującemu wówczas cesarzowi Klaudiuszowi II, który kazał go ściąć za udzielanie ślubów mężczyznom, którzy mieli wstąpić do armii. Według cesarza, kawalerowie stanowili lepszy materiał na legionistów. Egzekucja odbyła się 14 lutego 269 roku. W więzieniu, czekając na topór kata, Walenty zakochał się w córce strażnika, która przynosiła mu jedzenie (nie było wtedy celibatu!). Na ślub nie starczyło już czasu.

Pozbawione głowy ciało męczennika zostało złożone na cmentarzu św. Hipolita, a z czasem przeniesione do Dublina. Kiedy Irlandię zdziesiątkował Wielki Głód, ponad milion ludzi wyjechało w świat zabierając ze sobą pamiątki miłości pozostawionej na Zielonej Wyspie. Jakieś sto lat później pojawiły się pierwsze komercyjne walentynkowe kartki.

Nie wiadomo dokładnie jakim sposobem, odcięta głowa św. Walentego została przywieziona przez Krzyżaków do Chełmna nad Wisłą, jego palce i kawałki kości znajdują się wśród relikwi w wielu polskich kościołach, między innymi w Krakowie, Toruniu i Lublinie. Z ich rozmieszczenia wynika niezbicie, że najwięcej zakochanych znajduje się w Irlandii i w Polsce!

Są kraje, w których obchodzenie Walentynek nie jest mile widziane, a nawet karalne. Walkę prowadzi, między innymi, „komitet krzewienia cnót i zapobiegania złu” w krajach arabskich, który zakazuje rozpowszechniania wszelkich gadżetów. W Rosji Cerkiew próbuje zastąpić Walentynki świętem miłości upamiętniającym prawosławnych świętych, Piotra i Piewronię, których połączyła miłość wbrew pochodzeniu.

Najbardziej ekstremalny sposób okazywania wzajemnego przywiązania, wybrali Malezyjczycy, którzy w ramach tradycji „więźniów miłości” dają się zakuwać w kajdanki! Na Filipinach popularne są konkursy na najdłuższy pocałunek. Na całym świecie pielęgnuje się różne zwyczaje związane z wyborem ukochanej osoby, kiedyś głównie z oczekiwaniem na męża.

Dziś w Walentynki bawią się już przedszkolaki, bo nie bez powodu popularnym motywem 14 lutego jest lizak w kształcie serca. Każdy wyraz sympatii jest cudownym urozmaiceniem naszej szarej rzeczywistości. Love and let love!

Napisał:

avatar

Absolwentka Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych i Filologii Angielskiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Metodyk, językoznawca i nauczyciel dzieci i dorosłych.

4 Komentarzy do “Walentynki – festiwal miłości czy tandety?”

  1. avatar Kasia pisze:

    Tandeta czy nie, ale jak Mąż zaprasza na kolację to czemu nie :)

  2. avatar andrzej pisze:

    My z żoną „niby” nie obchodzimy ale jakbym przynajmniej kwiatka nie przyniósł to pewnie czekałoby mnie spanie na kanapie ;)

  3. avatar beauty pisze:

    To ja lecę po zakupy!

  4. avatar ROMANA pisze:

    UZUPEŁNIĘ WIADOMOŚCI, ŻE RZECZONE SZCZĄTKI , W LUBLINIE ZNAJDUJĄ SIĘ W KOŚCIELE PW.ŚW.PAWŁA PRZY UL.BERNARDYŃSKIEJ I ŚW.MIKOŁAJA NA CZWARTKU.

Zostaw odpowiedź

Komentarz