Nasz serwis internetowy może wykorzystywać ciasteczka, które służą identyfikacji Twojej przeglądarki podczas korzystania z naszej strony, abyśmy wiedzieli jaką stronę Ci wyświetlić.
Ciasteczka nie zawierają żadnych danych osobowych. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.

Czy my jesteśmy „normalną” rodziną?

Rozejrzyj się wśród przyjaciół i znajomych, i wybierz kilka rodzin, które są, w twoim odczuciu, zdrowe i normalne. Spróbuj nadać im jakiś wspólny mianownik, określić charakterystyczne cechy.

Badacze i terapeuci szacują, że takich w pełni zdrowych rodzin jest stosunkowo niewiele, zaledwie 10%! Po przeczytaniu tego artykułu, możesz wręcz uznać, że nie ma ich wcale, ale jak pyta Skinner w książce „Jak żyć w rodzinie i przetrwać”: „ a ilu zdobywców medali olimpijskich znasz osobiście?”.

Z badań i praktyki terapeutycznej wynika, że cechuje te rodziny otwartość na co dzień oraz niezwykle pozytywny stosunek do życia i innych ludzi. Nie oznacza to, bynajmniej, nieustannego optymizmu lecz raczej zdolność widzenia świata, takim, jaki on jest. Osoby zdrowe wiedzą, że ludzie są dobrzy i źli, słabi i silni, i akceptują te fakty, ponieważ są emocjonalnie gościnni.

Postawa życzliwości wydaje im się całkowicie naturalna.. Przypominają rozrzutnych bogaczy, którzy mają tyle, że mogą rozdawać bez końca i nie bać się, że im zabraknie. To oni przyjmą w Wigilię nieoczekiwanego gościa, bo ich otwartość jest rzeczywista, a nie tylko symboliczna.

Zdrowe rodziny zachowują równowagę między otwartością na siebie wzajemnie, i na innych ludzi – obdarowują życzliwością członków rodziny i nieznajomych.

Oprócz życzliwości, zdrowi ludzie, w zdrowych rodzinach, oczywiście kochają. Nie należy jednak mylić miłości z chorobliwym przywiązaniem i nieustannym pragnieniem bliskości. Jeśli nie możemy się obejść bez partnera, to nasza miłość jest niezdrowym uzależnieniem, które rodzi zazdrość, zaborczość i depresję. Czy zabijanie z wielkiej miłości jest zdrowe?

Konieczne jest zachowanie równowagi pomiędzy bliskością a oddaleniem. Zdrowi ludzie są emocjonalnie samowystarczalni, pewni siebie i wolni. Nie tylko dają sobie radę osobno, ale potrafią się świetnie bawić poza domem. Nie zatruwają sobie życia perspektywą utraty partnera. Kierują się zasadą „potrzebuję cię, bo cię kocham”, a nie „kocham cię, bo cię potrzebuję”. Ludzie zdrowi nie poddają się skrajnej rozpaczy, kiedy partner odejdzie.

Głęboko przeżywają żałobę, a potem stają mocno na nogi i często wchodzą w nowy związek.

„Najtrudniej jest rozstać się tym, którzy się nigdy nie spotkali” napisał Wojciech Eichelberger.

Trzeci aspekt badania zdrowych rodzin dotyczy podziału władzy i sposobu podejmowania decyzji. Okazuje się, że w zdrowych emocjonalnie rodzinach, to rodzice rządzą, a dzieci muszą robić to, co im się każe. Zanim jednak rodzice podejmą jakąkolwiek decyzję, omawiają problem z dziećmi, które szczerze się wypowiadają. Przy braku zgody lub w sytuacjach kryzysowych, rodzice sami decydują i biorą za wszystko odpowiedzialność. Prowadzi to do naturalnej dyscypliny, która sprzyja rozwiązywaniu problemów i poczuciu bezpieczeństwa.

Czwarta cecha zdrowych rodzin to łatwość porozumiewania się, czyli szczerość, bezpośredniość i uczciwość wobec siebie nawzajem. Żadne ludzkie uczucia ani emocje nie są z góry uznane za złe ani zabronione. Dzieci wiedzą, ze nie ma potrzeby gmatwać, ukrywać ani upiększać swoich uczuć. Można okazywać złość, ciekawość, popęd seksualny, bo są one równie naturalne jak współczucie i radość. Odmienne nastawienie wobec jakiejś sytuacji nie budzi niczyjego sprzeciwu, bo istnieje w takiej rodzinie naturalny szacunek dla innego widzenia świata

Najbardziej praktyczną cechą zdrowej rodziny jest nadzwyczajna zdolność do radzenia sobie ze zmianami. Członkowie rodziny nie tylko się ich nie obawiają, ale wszelkie przeprowadzki, zmiany pracy czy szkoły, wręcz im służą. Ta gotowość na zmiany jest proporcjonalna do oparcia psychicznego i emocjonalnego, jakim służą sobie członkowie rodziny. Prócz tego, rodzina ma ugruntowany system wartości i przekonań które nadają cel jej życiu. To wiara, że jest się częścią społeczności, o którą należy dbać i która, z kolei, pomoże nam uporać się z niekorzystnymi zmianami lub stratami w życiu. Często źródłem tego systemu wartości jest jakaś religia lub filozofia, która daje nam odwagę do zadawania sobie podstawowych pytań , jak lepiej żyć i jak troszczyć się o siebie i innych.

 

 

Na podstawie „Jak żyć żeby nie zwariować” Jacka Santorskiego

Napisał:

avatar

Absolwentka Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych i Filologii Angielskiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Metodyk, językoznawca i nauczyciel dzieci i dorosłych.

6 Komentarzy do “Czy my jesteśmy „normalną” rodziną?”

  1. avatar beauty pisze:

    DŁUGOANALIZOWAŁAM TE PUNKTY I WYSZŁO MI TRZY I PÓŁ! To chyba nieźle?

  2. avatar Joanna pisze:

    Ciekawe… bardzo mądre spostrzeżenia. Rzeczywiście takich zdrowych rodzin jest niewiele. Te punkty odniesienia pomogły mi uzmysłowić sobie, że w mojej rodzinie jest OK!

  3. avatar liść pisze:

    Nie miałam dotąd okazji radzić sobie sama, niektóre sprawy są z góry przypisane do męża np samochód itp.

  4. avatar Anna55 pisze:

    Nie rozumiem cytatu. O co tu chodzi?

  5. avatar Teacher pisze:

    Ludzie żyjący w uzależniającym związku nie mogą się pogodzić z utratą podpory, ci kochający zdrowo bardziej dbają o szczęście partnera niż swoje potrzeby. Emocjonalnie wystarczalni żyją dalej i pozwalają żyć innym.

  6. avatar ROMANA pisze:

    GDYBY TO BYŁO PROSTE ,TO TYCH „NORMALNYCH RODZIN ” NIE BYŁOBY ZALEDWIE 10%.ZYCIE WYMAGA OD NAS STAŁEJ CZUJNOŚCI I WERYFIKACJI PRZYJĘTEGO KURSU.

Zostaw odpowiedź

Komentarz