Nasz serwis internetowy może wykorzystywać ciasteczka, które służą identyfikacji Twojej przeglądarki podczas korzystania z naszej strony, abyśmy wiedzieli jaką stronę Ci wyświetlić.
Ciasteczka nie zawierają żadnych danych osobowych. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.

„Masz szlaban” czyli o mądrym karaniu

Karanie i nagradzanie towarzyszy nam od maleńkości i jest obecne w całym dorosłym życiu. Najpierw dostajemy klapsa lub cukierka, a potem premię lub naganę. Co was lepiej motywuje do pracy lub zmiany postępowania? Kij czy marchewka?

Szczytnym założeniem kary jest pozytywna zmiana postępowania w przyszłości i nauka, że trzeba być odpowiedzialnym za swoje czyny. Tymczasem, zwykle bywa tak, że zdenerwowany rodzic wpada do domu po zebraniu w szkole i od progu woła, że najadł się wstydu i będzie kara. Stąd prosta droga do zerwania komunikacji, nie przemyślanej kary, a w konsekwencji do całej gamy negatywnych emocji, od cichego oporu do jawnego buntu.

Dziecko trzeba karać, ale tak, aby zapamiętało jak nie należy postępować i następnym razem zastanowiło się, zanim pójdzie na wagary lub obrazi nauczyciela. Dzieci należy karać z troski o nie, a nie koncentrować się na własnym dobrym samopoczuciu. Jeśli w waszych głowach pojawia się refleksja, że oto spełniliście swój rodzicielski obowiązek, zrobiliście swoje, jesteście odpowiedzialni, bo kara była, to myślicie raczej o sobie, a nie o dziecku. Trzeba zastanowić się, czy w wyniku waszej kary dziecko stanie się bardziej odpowiedzialne i zmieni swoje zachowanie. Skupiając się na sobie, pozbawiacie dzieci możliwości wyciągnięcia konstruktywnych wniosków z tego, co się stało, a w konsekwencji , pracy nad sobą. Zamiast poprawy zachowania, możemy spodziewać się na przykład „zejścia do podziemia”. Dziecko nie zmienia swojego postępowania, tylko lepiej się będzie kamuflować, aby uniknąć kary. Uczy się w ten sposób cwaniactwa i lawirowania, a szacunek do rodziców dramatycznie spada. Jeszcze gorzej jest, jeśli dziecko traci poczucie własnej wartości i czuje się zniechęcone i bezsilne. Karane zbyt często i nieodpowiednio, zaczyna wierzyć, ze jest złe. W konsekwencji może spróbować wziąć odwet na dorosłych, być agresywne i postarać się „zasłużyć na karę”. Nie liczcie, że dziecko doceni, iż karząc je udzielacie mu cennej lekcji zachowania, ale za wszelką cenę unikajcie sytuacji, w której dziecko wie, że tylko wyładowujecie na nim swoje negatywne emocje.

Kary najczęściej są arbitralne, niekoniecznie powiązane logicznie z nieodpowiednim zachowaniem. Ich dotkliwość dla dziecka zależy, niestety, często od nastroju rodzica. Za to samo zachowanie raz dziecko jest karane, innym razem nie. Czasem ma całkowity zakaz wychodzenia z domu, a innym razem tylko na imprezy. Dziecko nie jest w stanie przewidzieć, jaka kara go spotka, a wiedząc, że zależy ona od stopnia natężenia złości u rodzica, może próbować go udobruchać, na przykład przygotowując kolację albo wyciągając na afisz dobrą ocenę. W ten sposób uczy się, jak uniknąć odpowiedzialności i zminimalizować ewentualną karę. Jednocześnie, nie dajcie się zwariować! Efektywne karanie nie oznacza, ze musicie opracować szczegółowy regulamin i trzymać się go z żelazną konsekwencją. Spontaniczność w stosunkach z dziećmi to nie zbrodnia, która nas skreśla jako rodziców. Zamiast karać w powszechnie przyjęty, nieefektywny sposób, nauczcie się pozwalać dziecku ponosić naturalne i logiczne konsekwencje wynikające z jego zachowania. To cudowny sposób na wychowanie, niezawodny, spójny i logiczny. Zakładam, oczywiście, że rodzice czytający ten artykuł są zainteresowani dobrem swoich dzieci i nie szukają tu porad, jak wymyślnie ukarać dziecko, aby udowodnić mu swoją władzę.

Konsekwencje naturalne występują bez udziału rodzica. Zła ocena jest naturalną konsekwencją braku pracy domowej, a przeziębienie skutkiem nieodpowiedniego ubrania.

Konsekwencje logiczne są powiązane w sposób przyczynowo-skutkowy z jego zachowaniem, mogą być ustalone z dzieckiem i powinny być stosowane za każdym razem, gdy wystąpi zachowanie obarczone wypracowanymi konsekwencjami. Jeżeli dziecko coś zniszczyło, to logiczną konsekwencją jest konieczność naprawienia szkody. Nie stawienie się na wspólny posiłek oznacza samodzielne podgrzewanie lub jedzenie na zimno. Brak brudnej bielizny w koszu skutkuje własnoręcznym praniem. Jeśli uczeń przetrzyma książki z biblioteki, zapłaci karę ze swojego kieszonkowego.

W przypadku otrzymywania złych stopni w szkole, musi nadrobić zaległości i zrezygnować z czegoś, by mieć więcej czasu na naukę. I tu pojawia się ten osławiony tytułowy „szlaban”, najczęściej na komputer. Stosujcie go naturalnie, konsekwentnie, i ,w miarę możliwości bez zbędnych emocji, a kara przyniesie oczekiwany pozytywny skutek.

 

Napisał:

avatar

Absolwentka Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych i Filologii Angielskiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Metodyk, językoznawca i nauczyciel dzieci i dorosłych.

2 Komentarzy do “„Masz szlaban” czyli o mądrym karaniu”

  1. avatar andrzej pisze:

    oj do dzisiaj pamiętam swój stres jak rodzice wracali z zebrania w szkole…. szlaban zawsze dobrze na mnie działał.

  2. avatar Koral pisze:

    Kara powinna zachęcać do lepszego zachowania a nie tylko być uciązliwa dla dziecka.tak jak więzienie ma teoretycznie resocjalizować

Zostaw odpowiedź

Komentarz